IJHARS skontrolowała 88 podmiotów. W przypadku 18,5 procent partii zakwestionowano parametry fizykochemiczne. Chodziło przede wszystkim o różnice między rzeczywistą zawartością poszczególnych kwasów tłuszczowych a wartościami podanymi na etykietach. W kilku przypadkach nie zgadzała się również deklarowana zawartość kwasów omega-3, omega-6 lub omega-9.

Były też problemy z samym oznakowaniem. Nieprawidłowości stwierdzono w 36,5 procent skontrolowanych partii. Dotyczyły m.in. braku informacji o sposobie produkcji oleju, nieprawidłowych informacji o wartości odżywczej, pochodzeniu produktu czy warunkach jego stosowania. W trzech partiach olejów deklarowanych jako tłoczone na zimno wykryto ponadto stigmastadieny - związki powstające pod wpływem wysokiej temperatury.

Inspekcja przypomina, że sposób produkcji ma znaczenie przede wszystkim przy wyborze oleju do konkretnego zastosowania.

Olej tłoczony na zimno powstaje bez użycia ogrzewania i zachowuje charakterystyczny smak oraz zapach surowca. Może zawierać więcej naturalnych składników towarzyszących, ale jednocześnie jest bardziej podatny na utlenianie. IJHARS wskazuje, że tego rodzaju oleje lepiej sprawdzą się do potraw przygotowywanych na zimno, np. sałatek.

Do smażenia i pieczenia lepiej wybierać oleje rafinowane, które są bardziej stabilne w wysokich temperaturach. Zawsze warto jednak sprawdzić zalecenia producenta umieszczone na opakowaniu.

Wniosek z kontroli IJHARS jest prosty: przy zakupie oleju warto nie tylko spojrzeć na cenę czy nazwę na froncie butelki. Znaczenie mają również informacje o rodzaju oleju, sposobie jego produkcji i przeznaczeniu.

Warto przypomnieć o tym, co warto zrobić ze zużytym olejem spożywczym np. po smażeniu. Od stycznia tego roku w Inowrocławiu działa olejomat przy Galerii Solnej. Można w nim bezpłatnie zostawić zużyty olej spożywczy, zamiast wylewać go do kanalizacji. Urządzenie służy do zbiórki oleju przeznaczonego do dalszego przetworzenia.