Sprawa ma swój początek w poniedziałkowych wypowiedziach Leszka Sienkiewicza oraz Anny Szczepaniak, w których zarzucono władzom miasta m.in., że doszło do "wymianki" w radach nadzorczych spółek miejskich w Inowrocławiu i Gorzowie Wielkopolskim, w wyniku której stanowisko w jednej z tamtejszych spółek miała objąć żona prezydenta Inowrocławia.
Do tych i innych zarzutów odniósł się prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok, podkreślając, że wypowiedzi byłego członka zarządu przekroczyły granice dopuszczalnej debaty publicznej.
- W poniedziałek pan Sienkiewicz przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. Swoimi kłamliwymi wypowiedziami obraził i skrzywdził wiele osób – mówił prezydent.
Jak zaznaczył, chodzi nie tylko o osoby pełniące funkcje publiczne, ale również o osoby prywatne, które zostały wciągnięte w spór. Szczególnie dotknięci mieli zostać jednak pracownicy miejskich spółek, w tym także pracownicy RIPOK-u.
- Poddano w wątpliwość ich rzetelną pracę. Mogę zapewnić, że zawsze będziemy stać po ich stronie – podkreślił.
Prezydent odniósł się również do szerszego kontekstu sprawy, wskazując, że dla władz miasta kluczowe są kompetencje i doświadczenie, a nie powiązania polityczne.
- Stawiam na kompetencje i wiedzę. Nie interesują mnie konotacje polityczne. Wszyscy mamy już dosyć kłamstw i narracji, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – zaznaczył.
Rektor WSP: Muszę stanąć w obronie studentów
Podczas konferencji głos zabrał także rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości w Inowrocławiu, dr Wiesław Juchacz. Odniósł się on do zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości na uczelni.
Byli członkowie zarządu PGKiM twierdzili bowiem, że na inowrocławskiej uczelni miało dochodzić do fałszowania podpisów na dokumentach związanych ze studiami dyplomowymi, czym – jak zaznaczyli – mają zajmować się odpowiednie służby.
- Do tej pory nikt nie zarzucił nam, że nie przestrzegamy prawa. Jeśli słyszę od społeczności akademickiej, że została obrażona, to muszę stanąć w ich obronie. Istniejemy od 10 lat i borykamy się z różnymi problemami, ale działamy również dzięki przychylności samorządu i sponsorów. Chciałbym, żeby nasz wysiłek był doceniony, a nie żeby szkalowano nasze dobre imię – powiedział rektor.
Zarzuty odpierali także prezesi miejskich spółek – Szymon Kosmalski oraz Paweł Drzażdżewski, a ich stanowiska można poznać w poniższym materiale wideo.
Wraca temat RIPOK-u
W konferencji wziął udział również Mikołaj Gajewski, zastępca kierownika RIPOK-u, a jednocześnie członek rady nadzorczej PGKiM. W związku z powracającym tematem samowoli budowlanych – w tym inwestycji sprzed około ośmiu lat – zapytaliśmy, czy miał wiedzę na ten temat.
- Mur oporowy został wybudowany przez firmę, która dostarczyła nam bloczki. Można powiedzieć, że oskarżenia wymierzone we mnie, że byłem odpowiedzialny za samowolę budowlaną, były nietrafione, bo mamy na RIPOK-u odpowiednich ludzi, którzy zajmują się sprawami budowlanymi i osiem lat temu również tego nie zgłoszono – mówił.
Jak dodał, podobnie było w przypadku drugiej inwestycji, realizowanej w ubiegłym roku.
- Każdy się temu przypatrywał i dopiero w momencie, gdy pan Sienkiewicz zaczął szukać haków, przedstawiono to jako nielegalną budowę. Jakoś wcześniej nikt o tym nie mówił – podkreślił.