50 lat pasji i wciąż w trasie. Rozmowa z prezesem Automobilklubu o jubileuszu
Jakie były najważniejsze etapy rozwoju Automobilklubu i które sukcesy uważa Pan za najważniejsze z perspektywy 50 lat działalności?
Jerzy Marczewski, Prezes Automobilklubu Inowrocławskiego: Kiedy patrzę na minione 50 lat, widzę przede wszystkim historię ludzi i ich ogromnej pasji. Wszystko zaczęło się w 1976 roku od entuzjazmu zapaleńców, którzy pod skrzydłami kolegów z Bydgoszczy zaczęli w Inowrocławiu tworzyć podwaliny sportu motorowego i turystyki.
Prawdziwym sprawdzianem i punktem zwrotnym był dla nas rok 2010. Usamodzielnienie się było odważnym krokiem – wymagało przejęcia pełnej odpowiedzialności za struktury, finanse i kierunek rozwoju. Jednocześnie dało nam ogromny impuls do działania. Dziś, szczególnie po emocjach towarzyszących majowej Gali Jubileuszowej, wiem, że było warto.
Gdy ktoś pyta mnie o największe sukcesy, mógłbym długo opowiadać o wydarzeniach, w które wkładamy całe serce: samochodowych rajdach turystycznych, zlotach motoryzacyjnych czy piknikach BRD. Ogromną dumę dają nam również wyniki naszych zawodników rywalizujących na arenie okręgowej, ogólnopolskiej, europejskiej, a w ostatnich latach także światowej.
Jednak puchary, statuetki, dyplomy i zorganizowane imprezy schodzą na dalszy plan przy tym, co uważam za nasz największy sukces: zbudowaliśmy prawdziwą klubową rodzinę. Automobilklub Inowrocławski to nie tylko struktury, lecz przede wszystkim zgrana społeczność. Razem przeżywamy rajdowe emocje, wspieramy się w trudnych chwilach i pielęgnujemy pamięć o osobach, z którymi dzieliliśmy tę pasję, a których nie ma już z nami.
Jeśli więc mam wskazać największe osiągnięcie tego półwiecza, odpowiem bez wahania: iskra, która zapłonęła w 1976 roku, nigdy nie zgasła. Wciąż tworzymy zgraną ekipę i nadal chce nam się działać.
Jak wygląda codzienna praca Automobilklubu Inowrocławskiego? Jakie wydarzenia i szkolenia organizują Państwo poza jubileuszowym projektem?
Jerzy Marczewski: Mamy u nas niezwykłą mieszankę – od 13-latków, w których dopiero budzi się pasja, po 75-letnich doświadczonych pasjonatów. Klub liczy obecnie 65 członków, więc mamy świetną wymianę energii i doświadczeń.
Nasza codzienność to nie siedzenie za biurkiem. Biurokrację oczywiście trzeba ogarnąć, ale klub żyje przede wszystkim w terenie, garażach i na spotkaniach sekcji: motocyklowej, samochodowej i turystyki samochodowej. W sezonie kalendarz mamy wypełniony po brzegi. Organizacja imprez oznacza dużo pracy logistycznej – objeżdżanie tras, układanie pytań i zagadek, pilnowanie regulaminów czy załatwianie zezwoleń.
Nie chodzi jednak wyłącznie o zabawę i rajdy. Duży nacisk kładziemy na to, aby każdy z nas był lepszym kierowcą. Regularnie organizujemy szkolenia z pierwszej pomocy, precyzyjnej jazdy i nawigacji. Chcemy, żeby nasz znaczek na samochodzie czy kurtce naprawdę coś znaczył na drodze.
Jest też druga strona klubowej codzienności – kibicowanie. Gdy nasi zawodnicy startują, choćby w Rajdowych Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych, śledzimy wyniki na żywo, analizujemy czasy i przeżywamy każdy start niemal tak, jakbyśmy sami siedzieli w samochodach. Czasem jesteśmy tym wszystkim zmęczeni, ale chyba nikt z nas nie wyobraża sobie życia bez motoryzacji.
W tegorocznej edycji Funduszu dla Kujaw dofinansowanie w wysokości 35 tys. zł otrzymał Państwa projekt „Złoty Jubileusz w Trasie”. Jakie są jego główne cele?
Kiedy planowaliśmy obchody 50-lecia, wiedzieliśmy jedno: nie możemy zamknąć tego święta wyłącznie w salach bankietowych. Majowa Gala Jubileuszowa była pięknym i wzruszającym momentem, ale jako Automobilklub najlepiej czujemy się za kierownicą. Stąd pomysł na projekt „Złoty Jubileusz w Trasie”.
Te 35 tys. zł z Funduszu dla Kujaw było dla nas potężnym zastrzykiem paliwa. Dzięki temu mogliśmy zrealizować pomysł z rozmachem. Cel był prosty: wyjść do ludzi i świętować jubileusz wspólnie z mieszkańcami, w terenie, a nie tylko we własnym gronie.
Chcieliśmy zachęcić całe rodziny do ruszenia w trasę i pokazać im, jak ciekawe są Kujawy poza głównymi, uczęszczanymi drogami. Jak zawsze dołożyliśmy też aspekt edukacyjny: poprzez turystykę i dobrą zabawę promujemy bezpieczną jazdę, odpowiedzialność za kierownicą i kulturę na drodze.
Ten projekt to nasze klubowe DNA w pigułce. Chcieliśmy pokazać, że po 50 latach wciąż jesteśmy w ruchu i mamy energię, by dzielić się motoryzacyjną pasją z mieszkańcami Kujaw.
Automobilklub współpracuje z policją, strażą pożarną, samorządami i szkołami przy organizacji wydarzeń sportowych i edukacyjnych. Na czym polega ta współpraca, jakie korzyści przynosi lokalnej społeczności i jak chcą ją Państwo rozwijać?
Jerzy Marczewski: Bez służb mundurowych – policji, straży pożarnej, straży miejskiej i pogotowia – oraz lokalnych samorządów moglibyśmy co najwyżej jeździć palcem po mapie. Automobilklub nie jest samotną wyspą.
Przy dużej imprezie motoryzacyjnej wsparcie policji czy straży pożarnej jest niezbędne, zwłaszcza gdy w trasę rusza kilkadziesiąt załóg. Ta współpraca działa jednak w obie strony. Nasze wydarzenia są też okazją do praktycznej edukacji: strażacy mogą pokazać, jak wygląda akcja ratunkowa, a policjanci porozmawiać z uczestnikami o bezpieczeństwie w mniej formalnej atmosferze. To działa, bo ludzie widzą wszystko z bliska.
Współpracę z samorządami dobrze było widać podczas tegorocznych samochodowych rajdów turystycznych. Nie przyjeżdżamy po to, żeby zrobić hałas i zniknąć. Przywozimy całe rodziny, promujemy lokalne tereny i organizujemy wydarzenie, które angażuje mieszkańców.
Szkoły traktujemy z kolei jako inwestycję w przyszłość. Nie chcemy wychowywać ulicznych rajdowców, lecz odpowiedzialnych kierowców. Pokazujemy młodym ludziom, że prawo jazdy i kierownica oznaczają ogromną odpowiedzialność, a motoryzacja to przede wszystkim technika, wiedza i myślenie za kierownicą, nie popisy na parkingu.
Nie zamierzamy zdejmować nogi z gazu. Chcemy częściej prowadzić warsztaty w szkołach i organizować praktyczne lekcje pierwszej pomocy. Zależy nam również na dalszym rozwijaniu współpracy z samorządami, tak aby nasze wydarzenia były bezpieczne i wartościowe dla lokalnych społeczności.
Jakie są dziś największe wyzwania stojące przed Automobilklubem Inowrocławskim – zarówno w kontekście jubileuszu, jak i codziennego funkcjonowania? Czy są to kwestie finansowe, logistyczne, kadrowe, a może związane z zainteresowaniem społecznym?
Jerzy Marczewski: Gdybym powiedział, że prowadzenie klubu i organizacja wszystkich imprez przychodzą nam bez trudu, skłamałbym. Wyzwań jest wiele i mam wrażenie, że z każdym rokiem poprzeczka idzie trochę wyżej.
Najbardziej przyziemne wyzwania to logistyka i finanse. Organizacja rajdu to dziś nie tylko wyznaczenie trasy, ale także spełnienie szeregu wymogów formalnych: uzyskanie pozwoleń, zgód administracyjnych, zapewnienie zabezpieczenia wydarzenia i ubezpieczenia uczestników. Każdy z tych elementów generuje koszty. Dlatego szczególnie doceniamy wsparcie otrzymane z Funduszu dla Kujaw, inicjatywy Fundacji QEMETICA dla Kujaw, która wspiera lokalne organizacje i projekty społeczne. Mimo takich form pomocy codzienna działalność wymaga ciągłego poszukiwania środków i odpowiedzialnego zarządzania budżetem.
Automobilklub opiera się w całości na wolontariacie. Organizacja wydarzeń to dziesiątki godzin pracy po etatach i wiele zajętych weekendów. Mamy świetną, zgraną ekipę, ale największy ciężar od lat bierze na siebie ta sama grupa ludzi. Dlatego jednym z najważniejszych wyzwań jest zachęcenie młodych nie tylko do startowania w zawodach, ale też do ich organizowania. Chcemy wychować następców gotowych wziąć na siebie odpowiedzialność za przygotowanie tras, regulaminów i całych wydarzeń. Nie jest to łatwe, ale gdy na mecie widzę uśmiechnięte załogi, wiem, że warto.
Wyzwaniem jest też zainteresowanie społeczne. Podobnie jak wiele organizacji widzimy, że na wydarzenia często przychodzą te same osoby, a nowych uczestników jest niewielu. Dlatego od tego roku mocniej promujemy nasze imprezy w mediach społecznościowych – publikujemy krótkie filmy i rolki, aby docierać do szerszego grona odbiorców.
Jakie są długoterminowe plany rozwoju klubu po zakończeniu obchodów 50-lecia?
Jerzy Marczewski: Emocje po majowej Gali 50-lecia w Szkole Muzycznej już opadły, choć wspomnienia pozostają. To dobry moment, żeby spojrzeć w przyszłość i odpowiedzieć sobie na pytanie: co dalej?
Nie zamierzamy robić rewolucji. Moim priorytetem na najbliższe lata jest wychowanie następców. Mamy w klubie fantastycznych młodych ludzi i chcę, żeby stali się nie tylko świetnymi kierowcami, ale też prawdziwymi działaczami. Marzy mi się, żeby za kilka lat przyszli do mnie i powiedzieli: „Prezesie, usiądź, wypij kawę. Trasa jest objechana, regulaminy gotowe”. Zbudowanie solidnej sztafety pokoleniowej to dziś nasze najważniejsze zadanie, jeśli klub ma działać przez kolejne pół wieku.
Drugim celem jest utrzymanie tego pędu. Nasze rajdy turystyczne i pikniki to marka, o którą będziemy dbać.
Chcemy też mocniej rozwijać działalność edukacyjną. Samochodów i dróg przybywa, a z odpowiedzialnością za kierownicą bywa różnie. Dlatego będziemy częściej wychodzić do szkół, organizować szkolenia i promować bezpieczeństwo.
Nie zapominamy również o sporcie. Będziemy wspierać naszych zawodników startujących w rajdach, żeby z dumą reprezentowali Inowrocław i wiedzieli, że cały klub stoi za nimi.
Krótko mówiąc: pięćdziesiątka za nami. Powspominaliśmy, trochę się wzruszyliśmy, ale nie osiadamy na laurach. Odpalamy silniki i jedziemy dalej, bo przed nami jeszcze wiele świetnych tras.
Dziękujemy za rozmowę!