Spór o wodę na Kujawach. Kto otwiera zapory na Kanale Bachorze?

Kto spuścił wodę z Kanału Bachorze? Radny mówi o błędnej decyzji i zagrożeniu dla upraw, Wody Polskie wskazują na nielegalne działania osób postronnych. W tle - poważny problem suszy.

Podstawą walki z suszą na Kujawach jest retencjonowanie korytowe, które pozwala zatrzymać wodę w rowach i kanałach melioracyjnych. Jak mówi radny powiatu inowrocławskiego Marcin Wroński, właśnie temu miała służyć warta blisko 6 mln zł odbudowa 14-kilometrowego odcinka Kanału Bachorze. Tymczasem, jak alarmuje, w tym roku doszło do działań, które przyniosły odwrotny efekt.

- W tym roku pracownicy Wód Polskich, zamiast pozostawić zamknięte zapory na kanale, otworzyli je, co spowodowało duży spadek wilgotności gleb. Widać to również po poziomie wód w stawach, które znajdują się w strefie oddziaływania Kanału Bachorze. Było to bez wątpienia nieprzemyślane działanie i ciężko doszukać się w nim racjonalnych przesłanek. Woda, zamiast pozostać dłużej w glebie na polach i posłużyć do wzrostu roślin, odpłynęła do Noteci - mówi Marcin Wroński.


Zobacz też: "Granica została przekroczona". Miasto podejmie kroki prawne przeciwko politykom KO


Odpowiedź Wód Polskich: To nie nasi pracownicy

Inaczej sytuację przedstawiają Wody Polskie. Jak informuje rzeczniczka instytucji, pracownicy nadzoru w Inowrocławiu nie otwierali zasuw na Kanale Bachorze.

- Na Kanale Bachorze znajdują się 2 budowle piętrzące. Pracownicy Nadzoru Wodnego w Inowrocławiu nie otworzyli na nich zasuw, tym bardziej w okresie wczesnowiosennym, gdzie obecnie jest czas, kiedy tą wodę zatrzymujemy, zdając sobie sprawę o braku możliwości zretencjonowania wody w późniejszym okresie na tych obiektach - mówi nam Edyta Nowacka, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy.

Jak wyjaśnia, pracownicy nadzoru wielokrotnie spotykali się z przypadkami niekontrolowanego otwierania zasuw przez osoby postronne.

- Na tej samej budowli dochodziło również do aktów wandalizmu oraz kradzieży elementów mechanizmu wyciągowego. Sprawy te były zgłaszane policji - dodaje Edyta Nowacka.

"Konflikt interesów"

Wody Polskie zwracają uwagę, że obiekty na Kanale Bachorze są ogólnodostępne – znajdują się przy drogach publicznych, przez co "każda osoba może samodzielnie manipulować zasuwami". Jak podkreślają, w tym roku już dwukrotnie odnotowano ich niekontrolowane podniesienie. Jednocześnie instytucja wskazuje na narastający konflikt interesów: część rolników oczekuje obniżenia poziomu wody, by móc wjechać w pola, podczas gdy zgodnie z założeniami inwestycji tereny te – dawniej bagienne i torfowe – powinny być okresowo zalewane, aby zatrzymywać wodę w krajobrazie.

- Kanał Bachorze w znacznej części przebiega szczególnie na terenie gminy Dąbrowa Biskupia przez dawne bagna, torfowiska, nieużytki czy łąki słabej klasy bonitacyjnej, które szczególnie w tym okresie powinny być zalewane stąd m.in. została zrealizowana inwestycja regulacji kanału wraz z budowlami, które miały zatrzymywać wodę na tym terenie. Niestety większość rolników przekształciła wspomniane grunty, na grunty orne i obecnie uprawiane są warzywa, kukurydza lub zboża. Najprawdopodobniej stąd wynika konflikt interesów i dlatego dochodzi do niekontrolowanego zrzutu wody zgromadzonej przed budowlami - wyjaśnia Edyta Nowacka, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy.


Zobacz też: Myszka Miki ma brata w Kruszwicy. Wyrzeźbił go inowrocławianin


Z tym nie zgadza się Marcin Wroński, który pozostaje w kontakcie z rolnikami.

- Sugerowanie udziału osób trzecich jest wręcz niewiarygodne. Odkręcenie zasuw na kanale to nie jest czynność porównywalna z odkręceniem butelki coca-coli. Zastanawiający jest również fakt, że skontaktowali się ze mną rolnicy z powiatów żnińskiego i nakielskiego, wskazując na identyczną sytuację na ich terenach. Nie rozumieją oni takiej polityki gospodarowania wodą, zwłaszcza że obszary te podlegają pod działalność Wód Polskich – Zlewni Inowrocław - komentuje powiatowy radny z Konfederacji.