Roczny koszt utrzymania straży miejskiej wynosi ponad 2,3 mln zł. Zdaniem byłego zastępcy prezydenta jednostka ta nie funkcjonuje prawidłowo.

- Municypalni znani są w mieście głównie z wlepiania mandatów za złe parkowanie, a dzisiaj przed nami są również inne wyzwania. Widać to gołym okiem na inowrocławskich ulicach, murach kamienic, czy czuć w powietrzu. Jedynym sposobem jest likwidacja jednostki. A co w zamian? Zaoszczędzone środki należy przeznaczyć na powstanie eko-patrolu zajmującego się zadaniami z zakresu utrzymania czystości i porządku, nowe etaty dzielnicowych, którzy będą najbliżej codziennych problemów mieszkańców, zwiększenie nakładów na dodatkowe patrole policji oraz utworzenie na Rąbinie nowej jednostki policji dla trzech inowrocławskich dzielnic - mówi Ireneusz Stachowiak. Zapowiedział on dziś też powołanie izby wytrzeźwień. - Gdyby osoby nietrzeźwe przywożone były do izby wytrzeźwień zamiast do izby przyjęć szpitala, to kolejki z pewnością byłyby krótsze, a policjanci mogliby pełnić służbę na inowrocławskich ulicach zamiast w izbie przyjęć - zwraca uwagę kandydat.



Nie likwidację, ale ograniczenie do minimum działalności straży miejskiej ma natomiast w swoim programie KWW Janusza Radzikowskiego "Inowrocław na tak". Jego zdaniem nie można całkowicie pozbyć się municypalnych, bo np. eko-patrol nie mógłby mieć takich uprawnień jak straż miejska.

- Straż powinna pozostać, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Powinna obsługiwać aktywny monitoring oraz zajmować się ekologią, paleniem w piecach itp. Pozostałe pieniądze należałoby przekazać policji, która może zajmować się sprawami parkowania itd. - uważa Janusz Radzikowski. [MP]